W marcu 2026 roku świat technologii wstrzymał oddech. OpenAI sfinalizowało historyczną rundę finansowania o wartości 122 miliardów dolarów, co wywindowało wycenę giganta do astronomicznego poziomu 852 miliardów dolarów. To największy zastrzyk kapitału w historii Doliny Krzemowej, wspierany przez takich graczy jak Amazon, Nvidia i SoftBank. Jednak za fasadą miliardów kryje się niepokojąca analiza Reutersa, która stawia pytanie: czy model biznesowy AI nie posiada wbudowanej, „fatalnej wady”?.

    Rekordowy hype kontra twarda rzeczywistość

    To paradoks godny zatrzymania się i głębszego przemyślenia. Z jednej strony OpenAI gromadzi fundusze pozwalające konkurować z kapitalizacją największych banków świata. Z drugiej, analiza Reutersa wskazuje na fundamentalny problem z niezawodnością systemów LLM (Large Language Models) w sytuacjach o wysokiej stawce.

    Głównym zarzutem jest fakt, że obecne modele AI są probabilistyczne, a nie deterministyczne. Oznacza to, że przewidują one najbardziej prawdopodobny ciąg znaków, a nie obiektywną prawdę. W zastosowaniach kreatywnych to zaleta, ale w księgowości, podatkach czy krytycznym kodowaniu – to wprost przepis na potencjalną katastrofę.

    Gdzie błędy bolą najbardziej?

    Analizy wskazują na konkretne obszary, w których „halucynacje” i błędy AI mogą podważać zaufanie do technologii:

    • Podatki i Finanse: Badania wykazały, że AI potrafi mylić liczby w raportach finansowych, wyciągając błędne kwoty lub myląc pozycje w bilansach. Nawet strukturyzowane formaty danych (jak XBRL) jedynie obniżają błąd (z ok. 18% do ok. 9%), ale go nie eliminują.
    • Kodowanie: Choć AI masowo pisze kod, niedawne wycieki i błędy w narzędziach takich jak Claude Code pokazują lukę między szybkością generowania a bezpieczeństwem i precyzją systemów.
    • Prawo i Medycyna: Eksperci ostrzegają przed „AI-washingiem” i stosowaniem modeli w sytuacjach „życia lub śmierci”, gdzie brak odpowiedzialności za błąd modelu stanowi barierę nie do przejścia.

    Model biznesowy pod lupą

    Reuters sugeruje, że „fatalna wada” polega na kosztownym dążeniu do skali przy jednoczesnym braku gwarancji poprawności. OpenAI wydaje miliardy na moce obliczeniowe (m.in. płacąc Microsoftowi szacunkowo 13 mld USD rocznie), próbując zamienić systemy generatywne w niezawodne narzędzia klasy korporacyjnej.

    Inwestorzy tacy jak SoftBank, inwestujący od 15 do 25 miliardów dolarów, wierzą, że kolejna generacja modeli (jak o1 czy przyszłe iteracje GPT) rozwiąże problem logicznego rozumowania. Jednak naukowcy z Uniwersytetu Tsinghua zauważają, że halucynacje są wpisane w sam paradygmat przewidywania kolejnego tokenu i nie można ich po prostu „wyciąć” z modelu.

    Co dalej?

    Obecnie rynek znajduje się w fazie „akceptowalnej niedoskonałości”. Firmy wdrażają AI, godząc się na błędy w zamian za szybkość, co staje się nowym standardem w branży. Pytanie brzmi: czy OpenAI zdąży naprawić błędy merytoryczne modeli, zanim inwestorzy zaczną oczekiwać zwrotu z tych historycznych 122 miliardów dolarów?

    CZYTAJ TEŻ: Halucynacje AI – niebezpieczne lustro technologicznej wygody

    CZYTAJ TEŻ: Polska musi zbudować cyfrową suwerenność i odporność – co to dokładnie znaczy?

    Dlaczego po poprawkach błędów jest więcej

    To zaskakująca i niepokojąca prawda – najnowsze dane wskazują na paradoksalne zjawisko: im „mądrzejsze” stają się modele w zakresie rozumowania (reasoning), tym częściej mogą halucynować w prostych faktach. Wewnętrzne testy OpenAI dla najnowszych modeli takich jak o3 oraz o4-mini ujawniły znaczące wzrosty wskaźnika błędów.

    Przyczyną nie jest spadek „inteligencji”, a specyficzne zmiany w architekturze i procesie uczenia:

    • Pułapka rozumowania (Reasoning Trade-off): Modele z serii „o” (jak o1, o3) są optymalizowane pod kątem rozwiązywania złożonych problemów logicznych i matematycznych. OpenAI przyznaje, że wzmocnienie zdolności rozumowania odbywa się kosztem precyzji faktograficznej. Model bardziej skupia się na „myśleniu” nad strukturą odpowiedzi niż na weryfikacji pojedynczych faktów.
    • „Zgadywanie” zamiast przyznania do niewiedzy: Aby osiągać wyższe wyniki w rankingach (benchmarks), deweloperzy budują modele, które starają się odpowiedzieć za wszelką cenę. Strategiczne zgadywanie poprawia ogólną punktację, ale drastycznie zwiększa liczbę halucynacji.
    • Większa pewność siebie (Overconfidence): Nowe modele rzadziej mówią „nie wiem”. Przykładowo, w teście SimpleQA (pytania o fakty), model o4-mini mylił się w blisko 8 na 10 przypadków (wskaźnik halucynacji 79%), podczas gdy starszy o1 mylił się w 44%.
    • Regresja modelu (Model Collapse): Coraz częściej modele trenowane są na danych wygenerowanych przez inne AI (dane syntetyczne). Prowadzi to do stopniowej degradacji jakości, gdzie błędy poprzedników są utrwalane i potęgowane w kolejnych generacjach. 

    Skala problemu w liczbach (Benchmark PersonQA)

    Wskaźnik halucynacji (błędnych twierdzeń o ludziach) wg oficjalnych danych (źródło: TechCrunch): 

    • o3-mini: ok. 14,8%
    • o1: ok. 16%
    • o3: ok. 33%
    • o4-mini: ok. 48% (niemal co druga informacja o osobie jest zmyślona)

    Wniosek jest taki, że choć nowe modele genialnie radzą sobie z maturą z matematyki czy pisaniem skomplikowanego kodu (gdzie wynik można zweryfikować), stają się mniej godne zaufania jako encyklopedie wiedzy ogólnej, co tym bardziej stawia pod wątpliwość ich funkcje w biznesie i pracy, które rynek tak astronomicznie wysoko wycenia.