Współczesne organizacje stanęły w obliczu cyfrowej rewolucji, która stwarza potężne możliwości działania cyberprzestępcom.

    Cyfrowa transformacja, która jeszcze niedawno była przede wszystkim szansą na zwiększenie efektywności i innowacyjności, dziś stała się również jednym z głównych źródeł ryzyka. Organizacje korzystają z chmury, automatyzacji, zaawansowanej analityki i – coraz częściej – generatywnej sztucznej inteligencji. Każdy z tych elementów otwiera nowe wektory ataku, które cyberprzestępcy wykorzystują z imponującą szybkością i kreatywnością.

    Według raportu Capgemini Research Institute „New defenses, new threats: What AI and Gen AI bring to cybersecurity”, aż 97% firm zgłasza obecnie incydenty bezpieczeństwa bezpośrednio związane z wykorzystaniem generatywnej sztucznej inteligencji (GenAI). Ich skala jest poważna. W ciągu ostatnich trzech lat połowa badanych organizacji poniosła straty z tytułu naruszeń bezpieczeństwa przekraczające 50 milionów dolarów.

    Raport Capgemini zwraca uwagę na zjawisko, które w branży cyberbezpieczeństwa obserwuje się od kilku lat: generatywna AI stała się narzędziem zarówno dla obrońców, jak i atakujących. Niestety, ci drudzy adaptują się szybciej.

    GenAI obniża poprzeczkę

    GenAI znacząco zmieniła charakter współczesnych zagrożeń, przede wszystkim poprzez obniżenie progu wejścia dla mniej doświadczonych napastników. Dzięki sztucznej inteligencji mogą oni tworzyć złośliwe oprogramowanie, prowadzić niezwykle przekonujące kampanie phishingowe oraz generować deepfake’i. Te ostatnie przestały być technologiczną ciekawostką, a stały się realnym zagrożeniem finansowym – straty wynikające z użycia deepfake’ów poniosło już 43% organizacji.

    CZYTAJ TEŻ: AI potrzebuje data centers, ale nie tylko…

    Niepokojącym zjawiskiem jest również ewolucja ataków ransomware, w których Polska zajmuje obecnie 3. miejsce na świecie pod względem częstotliwości występowania. Przestępcy coraz chętniej zakładają swoim ofiarom podwójnego Nelsona, stosując taktykę double extortion: nie tylko szyfrują dane, ale grożą ich upublicznieniem lub sprzedażą konkurencji. To sprawia, że samo posiadanie kopii zapasowych przestaje być wystarczającą ochroną przed ryzykiem wizerunkowym i prawnym.

    Budowanie cyfrowej odporności na 2026 rok

    W obliczu zautomatyzowanych ataków, takich jak rekordowy incydent DDoS na platformę Microsoft Azure pod koniec 2025 roku, tradycyjne metody ochrony muszą ewoluować. Autorzy raportu wskazują jako filary strategii odporności kilka elementów:

    • Segmentacja sieci: kluczowy mechanizm spowalniający ataki, który ogranicza możliwość przemieszczania się intruza wewnątrz infrastruktury. Oddzielenie systemów o różnym poziomie krytyczności sprawia, że zainfekowanie jednego elementu nie paraliżuje całej firmy.
    • Testy odzyskiwania danych, a nie tylko backup: posiadanie kopii zapasowej to dopiero punkt wyjścia. Organizacje muszą regularnie testować scenariusze odtworzeniowe, aby upewnić się, że w razie kryzysu będą w stanie szybko przywrócić kluczowe procesy biznesowe.
    • Czynnik ludzki i kultura bezpieczeństwa: najsłabszym ogniwem pozostaje człowiek. W Polsce świadomość zagrożeń jest wciąż niska, np. tylko 42% pracowników wie, czym są deepfake-’i.

    Zalecają także posiadanie planu reagowania na incydenty, który precyzyjnie określa role, kanały komunikacji oraz sposób podejmowania decyzji w sytuacjach kryzysowych. Odporność nie jest wówczas jednorazowym działaniem, lecz ciągłym procesem, który musi łączyć architekturę techniczną, regularne testy oraz rozwój kompetencji zespołu.

    Kilka kluczowych trendów:

    Szybsze wykrywanie luk – AI analizuje kod, konfiguracje i systemy w poszukiwaniu podatności, co skraca czas potrzebny na przygotowanie ataku.

    Automatyzacja ataków – GenAI pozwala tworzyć złożone kampanie phishingowe, malware czy fałszywe treści w sposób masowy i trudny do wykrycia.

    Personalizacja na niespotykaną skalę – modele językowe generują wiadomości dopasowane do konkretnej osoby, jej roli, stylu komunikacji czy kontekstu biznesowego.

    Obniżenie bariery wejścia – cyberprzestępcą może stać się ktoś bez zaawansowanej wiedzy technicznej, korzystając z gotowych narzędzi opartych na AI.

    Paradoks polega na tym, że AI jest dziś zarówno źródłem problemu, jak i rozwiązaniem. Co ciekawe, ten sam raport podkreśla, że organizacje coraz częściej sięgają po AI, aby bronić się przed… AI. Modele wykorzystywane są do:

    • wykrywania anomalii w czasie rzeczywistym,
    • przewidywania zachowań atakujących,
    • automatyzacji reakcji na incydenty,
    • analizy ogromnych wolumenów danych, których człowiek nie byłby w stanie przetworzyć.

    Jednak tempo rozwoju narzędzi ofensywnych często przewyższa tempo wdrażania zabezpieczeń.

    CZYTAJ TEŻ: Elon Musk: AGI już w przyszłym roku, a superinteligencja do 2030 roku