Sztuczna inteligencja przestaje być tylko narzędziem wspierającym człowieka. Coraz częściej sama staje się naukowcem, programistą i twórcą nowych technologii. Jak mówi prof. Piotr Sankowski, dyrektor Instytutu Badawczego Ideas, AI wkracza w etap, w którym będzie w stanie samodzielnie prowadzić badania naukowe, a jej potencjał jest porównywalny z możliwościami najzdolniejszych ludzi. Tymczasem Polska, mimo silnych kompetencji, wciąż zbyt mało inwestuje w naukę i rozwój, a obawa przed ryzykiem ogranicza odwagę tworzenia przełomowych projektów.
Na jakim etapie rozwoju sztucznej inteligencji (AI) obecnie jesteśmy?
Prof. Piotr Sankowski, dyrektor Instytut Badawczego Ideas: Coraz lepiej rozumiemy, do czego to narzędzie może być przydatne. I jest już jasne, że wiele zadań, nazwijmy je umownie – bardziej cyfrowych, zostanie zastąpionych przez sztuczną inteligencję. W pewnym stopniu dotyczy to również tych, które stanowią większe wyzwanie. Niedawno OpenAI ogłosiło, że do września 2026 r. stworzy model, który będzie w stanie samodzielnie prowadzić badania naukowe. Wydawałoby się, że jest to najtrudniejsze. W końcu badania naukowe wciąż mieli robić ludzie. Tymczasem jest bardzo duża szansa, że będą one prowadzone przez AI. Ona już teraz osiągnęła w testach IQ poziom ok. 160, czyli porównywalny z bardzo zdolnymi ludźmi. Widać więc ogromny potencjał na zastosowania bardziej kreatywne, również związane z badaniami naukowymi.
Należy tutaj widzieć szanse dla Polski, naszego biznesu, polskiej nauki?
Jest to dla nas szansa, ale nie wiadomo oczywiście, czy z niej skorzystamy. Ja sam prowadzę badania nad wykorzystaniem sztucznej inteligencji w badaniach materiałowych i rzeczywiście widzę tutaj ogromny potencjał. Widać pewne nadzieje na wzmocnienie tych działań. Przykładowo, Unia Europejska niedawno ogłosiła strategię w obszarze wspierania badań naukowych i wykorzystania AI w badaniach. Ma być powołany Europejski Wirtualny Instytut Badawczy, dedykowany do zapewnienia talentów, mocy obliczeniowych, a także funduszy. W Polsce taki program dotychczas nie powstał, ale mam nadzieję, że Instytut Badawczy Ideas będzie w stanie częściowo wypełnić tę lukę.
W ramach unijnej strategii mówimy o możliwości zgłoszenia krajowych instytutów do sieci badawczej, do udziału w danym projekcie, o potencjalnych grantach? Jakie elementy ma mieć strategia?
Przewidziane jest kilka działań. Rzeczywiście mowa jest o grantach, mają powstać sieci doktorskie. Mówimy też o finansowaniu tego wirtualnego instytutu badawczego, który prawdopodobnie zostanie powołany przez wiodące ośrodki w Europie.
Polska stała się 20 gospodarką świata. Tymczasem nie jesteśmy w gronie top 20 państw, które najwięcej łożą na badania i rozwój. Temat nakładów inwestycyjnych firm też nie wypada dla nas korzystnie. To wszystko w końcu podetnie nam skrzydła?
Poziom inwestycji firm rósł od dekady. Natomiast faktycznie, w 2024 r. pierwszy raz spadł – do poziomu 51,5 mld zł. To, co jest istotne, to spadek nakładów na B+R z budżetu państwa jako proc. PKB. I ten wskaźnik spada od początku wieku. Środowisko naukowe odczuwa bardzo duży problem z funduszami, z utrzymaniem infrastruktury badawczej, z pensjami, wynagrodzeniami. Jeżeli adiunkt w wielu miejscach w Polsce zarabia niewiele więcej niż pensja minimalna, to dobitnie pokazuje, że kariera naukowa staje się coraz mniej atrakcyjna. W efekcie do naukowego zajmowania się sztuczną inteligencją nie będą garnąć się tłumy. Tymczasem presja ze strony przemysłu jest ogromna. Osoby znające się na AI są wielokrotnie lepiej wynagradzane w przemyśle niż na uczelniach. I coraz mniej osób decyduje się na karierę naukową. Coraz bardziej wyraźna staje się luka pokoleniowa.
Jedynym rozwiązaniem jest wkroczenie państwa i podniesienie zarobków? No chyba, że lukę ma wypełnić ta pożądana przez nas wszystkich intensyfikacja współpracy nauki z biznesem, poprzez np. większą liczbę grantów, wspólnych projektów?
Rzeczywiście finansowanie jest pierwszą kwestią do poprawy. Państwo powinno wydawać coraz więcej na naukę i zapewnić, że pensje w tych konkurencyjnych dziedzinach nauki są po prostu wyższe. Ma to zachęcić specjalistów do tego, by przychodzili na uczelnie. Żeby nie brakowało później osób przedsiębiorczych, które rzeczywiście mogłyby przekazać coś więcej niż jedynie teoretyczną wiedzę. Chodzi o otwartość na pracę w biznesie, na podejmowanie ryzykownych projektów. Z tym ostatnim mamy zresztą duży problem w Polsce.
To jest ta nasza awersja do ryzyka, która często ogranicza działania polskich przedsiębiorców?
Mamy niechęć do ryzykownych przedsięwzięć, do podejmowania sporych wyzwań, a w efekcie do tworzenia przełomowych technologii, które mogą zmienić sporo na arenie światowej i zaistnieć w dużej skali. Firmy powstające w Polsce ulegają pułapce średniego rynku, widzą ten swój potencjalny pułap rozwoju. Stawiają jedynie na rynek krajowy, a nie myślą o rynku światowym, gdzie rzeczywiście mogłyby osiągnąć ogromny sukces.
Wolimy więc kupować gotowe rozwiązania technologiczne niż testować i rozwijać własne? Przykładem może być obronność? Wydajemy na nią 5 proc. PKB. Ale część ekspertów zwraca uwagę na fakt, iż kupujemy kolejne rodzaje broni, a jednocześnie mniej myślimy o tworzeniu krajowych rozwiązań, np. dronowych.
Ta otwartość na ryzyko, czyli w praktyce wspieranie własnych projektów, które mogą się też nie udać, jest problemem. Ona powinna być dużo większa. Powinniśmy wspierać polskie projekty, które mają za zadanie stworzyć nowe technologie, nowe produkty. Chociażby duże firmy państwowe zbyt mało robią w tym kierunku.
Tylko niejednokrotnie w miarę krótkim okresie trzeba np. rozliczyć dotację unijną albo jakiś grant. Amerykanom jest łatwiej, bo tam korporacje mogą przepalić setki milionów dolarów aż w końcu jakiś projekt się powiedzie. U nas są wręcz daty graniczne, gdy coś musi się udać.
To jest mimo wszystko możliwe, tylko faktycznie trzeba byłoby zmienić system oceny wniosków, przemyśleć, jak to ma działać, kierować się w tej ocenie od strony niejako przełomowości danych rozwiązań.
W jakim miejscu jest obecnie Europa w globalnej rozgrywce technologicznej pomiędzy Stanami Zjednoczonymi i Chinami?
Europa jest bardzo zapóźniona, czego przykładem niech będzie wspomniana unijna strategia rozwoju AI. Gdy mówimy o mocach obliczeniowych, to USA to jest jakieś 75-80 proc. światowych mocy, Chiny – 15 proc., a Europa ok. 5 proc. Już na starcie jesteśmy przegrani w tym obszarze. Na szczęście w końcu się budzimy. Powstają poszczególne programy, rośnie finansowanie nauki i badań. Europejska Rada do Spraw Nauki, czy Europejska Rada do Spraw Innowacji dostaną dwukrotnie wyższe finansowanie.
CZYTAJ TEŻ: Prof. Jemielniak: Polska ma potencjał, ale brakuje odwagi
Mamy w ogóle szansę dogonić liderów wyścig technologicznego? Czy chociażby geopolityka pokrzyżuje ambitne europejskie plany?
Musimy przemyśleć naszą strategię. Europejska suwerenność cyfrowa powinna być dużo silniej zaakcentowana. Trochę moglibyśmy pójść drogą Chin. Państwo Środka zakazuje stosowania amerykańskich rozwiązań, ale to sprawia, że powstaje tam coraz więcej gigantów technologicznych. To dzieje się lokalnie. W Europie powinniśmy zwiększyć naszą niezależność od globalnych firm z USA, zakładając z góry, że część rozwiązań będzie tworzona na Starym Kontynencie przez lokalne firmy.
Pojawiają się raporty, z których wynika, że Polacy chętnie korzystają z rozwiązań wykorzystujących sztuczną inteligencję niż inne nacje. Aczkolwiek gdzieś w tle wciąż są różne obawy. Nasze podejście do rozwoju AI zmienia się, ewoluuje?
Rzeczywiście w Polsce ta gotowość czy faktyczne użycie sztucznej inteligencji przez zwykłych obywateli są dość duże. Konsumenci chętnie korzystają z wielu rozwiązań. To, co wciąż zawodzi, to użycie sztucznej inteligencji czy wdrażanie odpowiednich rozwiązań w firmach. Tu jest rzeczywiście gorzej niż średnie wskaźniki w Unii Europejskiej. W tym obszarze mamy dużo do nadrobienia.
Szefowie firm, prezesi, menedżerowie nie chcą iść tą drogą szybciej, bo nie dostrzegają jeszcze korzyści na tym etapie, czy po prostu uważają, że są na tyle silni w swoich macierzystych branżach, że wciąż jest jeszcze czas?
To zależy i od branży, i od poszczególnych firm. Niektóre przedsiębiorstwa rzeczywiście nie mogą się doczekać szerszego wdrożenia AI, zwłaszcza generatywnej AI. Ale dodatkową sprawą jest to, że w Polsce jest dużo małych firm, co może trochę zaburzać niektóre statystyki. Nie zmienia to faktu, że tu jest sporo do zrobienia.
Ale znów – duże koncerny pewnie częściej kupują gotowce niż tworzą własne rozwiązania. Płynnie wracamy do tematu suwerenności cyfrowej, ale również do wniosków płynących z III edycji „Raportu TOP AI Driven companies w Europie Środkowo-Wschodniej”. Jakie one są?
Podstawową obserwacją jest to, że trzeci rok z rzędu ranking firm niewiele się zmienia. Jest mało nowych podmiotów, a chciałoby się widzieć dużo większy ferment i dużo większą walkę. Wszyscy chcielibyśmy, żeby tych firma powstawało więcej. Tego wciąż brakuje w Polsce, mimo że mamy sporo funduszy seedowych. Widać dużą słabość w tworzeniu nowych projektów. Mało powstaje ciekawych firm, które mają ambicje globalne. O tym zresztą mówiliśmy wcześniej. To jest coś, co powinno się zmienić. Powinniśmy nauczyć tych młodych przedsiębiorców, jak myśleć w sposób globalny, jak tworzyć firmy z ambicjami i jak walczyć z najlepszymi na świecie.
CZYTAJ TEŻ: Wczesne przejęcia polskich gwiazd to problem. Państwo musi działać
Od razu warto mieć inny albo z czasem zmienić ten mityczny mindset i myśleć globalnie? I wracając jeszcze do finansów, tych funduszy na rynku jednak nie jest za mało?
Jak na tak małą liczbę projektów, funduszy jest dostatecznie dużo. Najbardziej odczuwalnym problemem jest po prostu niedosyt dobrych projektów, które powstają w Polsce. I chociażby jako Instytut Ideas chcemy to zmienić. Chcemy rzeczywiście spin-offować kilka ciekawych projektów, mocno biznesowych i powalczyć o to, żeby tworzyły ciekawe rozwiązania. Nasze 14 zespołów badawczych zatrudnia 90 naukowców, a w sumie 110 osób. Walczymy o ciekawe rozwiązania finansowanie z NCN czy z Unii Europejskiej. Jest dużo ciekawych, interdyscyplinarnych projektów, jak chociażby psychiatria obliczeniowa czy Cyfrowy Las. Do tego dochodzą bardziej klasyczne, jak wizja komputerowa czy efektywność obliczeń i wykorzystanie modeli językowych w analizach dokumentów. Cel to wdrażanie kolejnych polskich innowacji i najnowocześniejszych rozwiązań technologicznych.
Prof. Piotr Sankowski, dyrektor Instytut Badawczego Ideas
*Tekst pochodzi z Raportu TOP AI Driven Companies 2025.

