Zjawisko wczesnego „podkupywania” polskich startupów przez zagraniczne podmioty to dziś jedno z kluczowych wyzwań, z którym musi zmierzyć się polski ekosystem innowacji. Nie definiuję go jedynie jako formalne przejęcia, ale jako szeroki proces wyciągania z Polski kapitału intelektualnego, talentów i własności technologicznej zanim te zdążą osiągnąć realną dojrzałość komercyjną. W praktyce oznacza to tworzenie wartości w Polsce, a jej monetyzowanie – już poza Polską. To strukturalna, a nie naturalna dynamika rynkowa.

    Polska tworzy innowacje, lecz nie ma instrumentów, które pozwoliłyby im urosnąć do roli globalnych championów. Największym problemem pozostaje luka kapitałowa: brakuje lokalnych funduszy VC o odpowiedniej skali, odwadze i horyzoncie inwestowania. Większość dysponuje środkami pozwalającymi na start, ale nie na globalną ekspansję. W kluczowym momencie, zamiast kolejnej rundy, młode firmy dostają ofertę przejęcia. Dla globalnych graczy to tania i szybka droga do pozyskania IP i talentu. Dla Polski – utracona szansa na budowę silnych marek technologicznych.

    CZYTAJ TEŻ: Globalna adaptacja sztucznej inteligencji w 2025 roku: kto prowadzi, kto planuje, a kto czeka na właściwy moment?

    CZYTAJ TEŻ: Rok agentów AI: między hypem a rzeczywistością

    Z drugiej strony, rośnie nam ryzyko drenażu kompetencji. Według GUS i NBP ponad 2,5 mln Polaków mieszka obecnie za granicą, a specjaliści IT należą do najbardziej mobilnych grup zawodowych. Co czwarty młody Polak rozważa emigrację, a inżynierowie wybierają rynki, gdzie zarobki są kilkukrotnie wyższe. To oznacza dla kraju podwójną stratę: najpierw tracimy startupy, później ludzi, którzy mogliby je zbudować od nowa.

    W tym kontekście rola państwa i instytucji publicznych jest krytyczna. Potrzebna jest spójna strategia industrialna z jasno określonymi sektorami, w których chcemy konkurować, oraz konsekwentne wspieranie projektów, które budują własność intelektualną w Polsce. Nie chodzi o biurokrację czy nadmierną ingerencję, ale o przewidywalność i stabilne ramy działania. Przykłady Estonii, Finlandii czy Izraela pokazują, że da się stworzyć warunki, w których młode firmy rosną lokalnie, zamiast szukać ratunku za granicą. Kluczowe elementy tych modeli – mocne instytucje finansujące deep tech, współpraca z uczelniami, ochrona krajowego IP – są możliwe do adaptacji również u nas.

    Przykład Synerise pokazuje, że można budować globalną firmę technologiczną z Polski nawet w trudnym otoczeniu. Nasza współpraca z Europejskim Bankiem Inwestycyjnym – to jedno z ważnych potwierdzeń, że polska technologia może być wiarygodnym partnerem dla największych instytucji międzynarodowych.


    Finansowanie z EBI stało się dla nas nie tylko impulsem wzrostu, ale sygnałem, że w Europie istnieje przestrzeń na wspieranie firm, które chcą budować własne rozwiązania AI i bronić swojej niezależności technologicznej. To dowód, że można realizować ambitną strategię globalną z Krakowa, Warszawy czy Gdańska – jeśli konsekwentnie inwestuje się w badania, własne IP i zatrzymywanie kluczowych talentów.


    Talentów nie zatrzymamy jednak wyłącznie wynagrodzeniami. Z mojego doświadczenia wynika, że młodzi specjaliści zostają tam, gdzie mają wpływ, ambitne cele i możliwość współtworzenia czegoś
    większego niż kolejny moduł w korporacyjnym systemie. Potrzebują misji, mentorów i realnej autonomii. Dlatego Polska powinna inwestować w projekty, które dają ludziom poczucie sprawczości – od centrów badawczych po programy projektowe łączące biznes z uczelniami. Tego nie zapewni żaden benefit pozapłacowy.

    Czy Polska ryzykuje pozostanie „technologiczną peryferią”? Tak – jeśli nie zmienimy sposobu myślenia o innowacjach. Bez własnej technologii i bez zatrzymania talentów będziemy jedynie rynkiem zbytu dla globalnych rozwiązań. Przyszłość należy do krajów, które nie tylko korzystają z technologii, ale ją tworzą. I to jest stawka, o którą warto walczyć.

    Co doradziłbym młodym przedsiębiorcom? Aby podejmowali decyzje strategiczne, a nie emocjonalne. Sprzedaż firmy nie jest porażką – bywa naturalnym zwieńczeniem procesu. Ale zanim do niej dojdzie, warto sprawdzić, czy projekt naprawdę wyczerpał możliwości rozwoju. Czasem warto wybrać trudniejszą drogę i budować globalnie z kraju. My jesteśmy dowodem, że to możliwe. Potrzeba do tego determinacji, konsekwencji i wizji. Ale warto, bo Polska potrzebuje marek technologicznych, które pozostaną u siebie i będą budować krajową siłę konkurencyjną na lata. ●

    Jarosław Królewski
    CEO i Founder Synerise

    *Tekst pochodzi z Raportu TOP AI Driven Companies 2025

    POBIERZ CAŁY RAPORT TOP AI DRIVEN COMPANIES 2025 – PRZEJDŹ TU