Microsoft dwoił się i troił, żeby wymusić na użytkownikach korzystanie zwłaszcza z jego dwóch usług: chmury OneDrive (w nowym Windows 11 korzystanie z niego jest wprost wymuszone, wyłączenie transferu jest bardzo utrudnione i kwestia zgodności tych działań z europejskim prawem jest sprawą otwartą) oraz AI Copilot. W przypadku Copilot wiemy już na pewno, że na niewiele się to zdało.
Microsoft postawił wszystko na jedną kartę: Copilot miał stać się nieodłączną warstwą systemu operacyjnego i sposobem, w jaki miliony użytkowników wchodzą w interakcję z komputerem. Zamiast tego projekt napotkał na opór rynku i konkurencję, która przejęła inicjatywę — a liczby pokazują, że strategia integracji nie przełożyła się na realny wzrost udziału w rynku.
Jak podał serwis Antyweb, w ciągu roku udział Copilota w ruchu webowym spadł z około 1,5% do 1,1%, podczas gdy rywale notowali spektakularne wzrosty: Gemini urósł z 5,7% do 21,5%, a mniejsze rozwiązania jak Grok i Perplexity również zyskały znaczące udziały. To sygnał, że użytkownicy nie przyjęli Copilota jako naturalnego elementu codziennej pracy na komputerze.
I to wszystko pomimo, że Microsoft wprowadził kilka mechanizmów integracji i automatycznych instalacji Copilota w ekosystemie Windows i Microsoft 365, co sprawiło, że wielu użytkowników miało ograniczone możliwości rezygnacji lub usunięcia tej funkcji.
Próbowano m.in….
Microsoft zaczął mocniej integrować Copilota z Windows 11, umieszczając go w widocznych miejscach systemu i w aktualizacjach, co utrudniało całkowite usunięcie lub ukrycie funkcji dla przeciętnego użytkownika.
Pojawiły się też doniesienia o tym, że Copilot bywał trudny do wyłączenia i że jego obecność była narzucana w środowiskach korporacyjnych i konsumenckich, co wywołało dyskusje o kontroli i prywatności użytkowników.
Microsoft wprowadzał kolejne funkcje, jak „Copilot Actions”, które pozwalają agentowi wykonywać zadania na lokalnych plikach i aplikacjach — to rozszerzenie funkcjonalności spotkało się z ostrzeżeniami dotyczącymi bezpieczeństwa i koniecznością wprowadzenia mechanizmów audytu.
Eksperci i media zwracali uwagę na ryzyka: automatyczne działania agenta mogą zwiększać powierzchnię ataku (np. instalacja niechcianego oprogramowania, wyciek danych przez błędne uprawnienia), dlatego pojawiły się apele o dodatkowe zabezpieczenia i przejrzyste polityki użycia.
Dodatkowo pojawiły się raporty, że od października 2025 Microsoft planował automatyczne instalacje aplikacji Copilot na urządzeniach z Microsoft 365, bez prostego sposobu rezygnacji dla zwykłych użytkowników (wyłączenie wymaga uprawnień administracyjnych).
Mimo to… integracja zawiodła
Po pierwsze, Copilot był często postrzegany jako „doklejka” do Windowsa, a nie jako intuicyjne rozszerzenie funkcji systemu. Dla wielu użytkowników AI ma być narzędziem dostępnym na żądanie, a niekoniecznie wbudowanym w interfejs, który już znają. Po drugie, agresywna integracja i marketing nie zastąpiły jasnej wartości użytkowej: ChatGPT zyskał popularność jako „fajny chatbot”, a Gemini skorzystał z naturalnego powiązania z wyszukiwarką Google, co ułatwiło adopcję.
CZYTAJ TEŻ: Promptowanie spłyca myślenie
CZYTAJ TEŻ: Microsoft chce sprzedawać licencje agentom AI?
Skala ma znaczenie
Nawet gdy Copilot notował dwucyfrowe wzrosty w krótkich okresach, jego baza użytkowników była zbyt mała, by te wzrosty przekuć w istotny udział rynkowy. W praktyce szybki wzrost procentowy przy niskim mianowniku daje efekt iluzoryczny i to jest jedna z głównych przyczyn, dla których Microsoft nie mógł przełożyć wysiłków marketingowych na dominację w segmencie AI dla użytkowników końcowych.
Konsekwencje dla Microsoftu i rynku
Cisza ze strony firmy na temat rzeczywistego użycia Copilota w Windowsie i Edge tylko podsyca spekulacje. Brak transparentnych danych i fakt, że Microsoft nie chwali się liczbami adopcji, sugerują, że problem jest głębszy niż chwilowy spadek zainteresowania.
Czy leci z nami Copilot? Albo… gdzie leci?
Microsoft musi przemyśleć pozycjonowanie Copilota – od agresywnej integracji przejść do budowania jasnych, natychmiast odczuwalnych korzyści dla użytkownika. Zwłaszcza, że wielu użytkowników w ciągu roku obserwowało zmienny poziom „inteligencji” i wiarygodności wielu chat-botów AI, w tym Copilota.

