Zaczyna się debata o oddaniu części suwerenności cyfrowej na rzecz Brukseli, a jednocześnie o tym, czy politycy są w stanie prawidłowo ukształtować „jednolity rynek cyfrowy” w Europie. Meta Innovation Day 10 grudnia w Warszawie pokazał, że deregulacja cyfrowa i jednolity rynek cyfrowy stały się centralnym warunkiem konkurencyjności Europy – przynajmniej według Amerykanów. Także pozostali uczestnicy zgodnie wskazywali na potrzebę szybszych, koherentnych rozwiązań prawnych i praktycznych mechanizmów wsparcia dla startupów.

    Polska edycja wydarzenia zgromadziła przedstawicieli biznesu, administracji i dyplomacji, którzy dyskutowali o tym, jak połączyć ambicje inwestycyjne z koniecznością ochrony praw obywateli i bezpieczeństwa cyfrowego. W debacie podkreślano, że Europa stoi dziś przed ryzykiem utraty tempa wobec USA, Chin i Indii, jeśli nie uprości i nie ujednolici ram regulacyjnych dla technologii cyfrowych.

    Meta, jako jeden z gospodarzy i głównych uczestników, podkreślała chęć współpracy z lokalnymi partnerami i budowania ekosystemów innowacji w regionie CEE, jednocześnie wskazując na wysokie koszty wejścia na rynki europejskie i fragmentację regulacyjną jako barierę dla skalowania produktów. Ambasador USA zaznaczył, że Stany Zjednoczone przeszły długą drogę w tworzeniu ekosystemów sprzyjających innowacjom i że regulacje nie muszą być przeszkodą we współpracy międzynarodowej – ważne są jasne, przewidywalne ramy oraz silni partnerzy strategiczni.

    – W USA przeszliśmy długą drogę i zapewniliśmy ekosystemy pod dzisiejszy rozwój innowacji. Wierzymy, że kwestie regulacji nie staną na przeszkodzie dalszej, owocnej współpracy. Szukamy silnych partnerów. Nie chcemy robić tego sami. Szukamy pewnych partnerów, co dotyczy zarówno krajów jak Korea Południowa, ale jak też kraje tego regionu i Europy – powiedziała Stephanie E. Holmes, zastępczyni szefa misji z Ambasady USA w Polsce.

    Główne wątki merytoryczne dotyczyły Digital Omnibus i zmian w AI Act: uczestnicy omawiali propozycje uproszczeń, które mają zmniejszyć obciążenia administracyjne i umożliwić testowanie rozwiązań w kontrolowanych warunkach (regulatory sandboxes) – inicjatywa Komisji Europejskiej dotycząca sandboksów została właśnie poddana konsultacjom. Eksperci wskazywali, że Omnibus ma potencjał, by zredukować „patchworkowe prawo”, ale jest to dopiero pierwszy krok w stronę realnej koherentności przepisów.

    Z perspektywy polskiej administracji minister Dariusz Standerski, wiceminister cyfryzacji, podkreślił, że Polska aktywnie inicjuje procesy deregulacyjne i że kraj może odegrać rolę lidera w kolejnych etapach prac nad ujednoliceniem ram cyfryzacji w UE; ważnym elementem są krajowe sandboxy i przygotowanie infrastruktury testowej dla startupów, które mają działać w skali europejskiej. To podejście ma umożliwić firmom z regionu myślenie o międzynarodowości od pierwszych etapów rozwoju produktu.

    – Idziemy już w tym kierunku. Musimy podejść do tego strategicznie. Jeśli polski rząd rok temu podjąłby zbyt drastyczne kroki, zbytnio naciskając, pewnie w tym roku nie mielibyśmy już pola manewru, ze względu na Komisję Europejską. W zeszłym roku Ursula von Der Leyen mówiła o nowych inwestycjach w technologie. Odnotujmy, zmiana z celu „regulacje” na „inwestycje w innowacje”. Dlatego, tak jak zmienia się klimat w cyfryzacji, krok po kroku, zmienia się podejście w Brukseli, a Polska zachęca do dalszych zmian i inicjuje proces zmian w regulacjach unijnych – powiedział Dariusz Standerski, wiceminister cyfryzacji. – Musimy zrobić te akty bardziej koherentnymi, jak GDPR. Trzeba to ułagodzić, ale też opracować strategie inwestycyjne. Mamy AI gigafactory, ale nadal trzeba wiele pracy, by tak naprawdę otworzyć i przyspieszyć takie inwestycje. Jedyne wyzwanie jakie naprawdę przed nami stoi to czas. Jeśli dość szybko przyspieszymy, to nie tylko przegłosujemy te ulepszenia Omnibusa, ale też przyspieszymy inwestycje – ocenił.

    Głos przedsiębiorców, reprezentowany był m.in. przez Mateusza Majewskiego. Ten przypomniał, że problemem nie jest brak talentów, lecz tempo konwersji innowacji i bariery regulacyjne, które utrudniają skalowanie rozwiązań poza rynki lokalne. W efekcie wielu founderów rozważa rozwój poza UE, tam gdzie ramy prawne i rynek są bardziej przewidywalne.

    – Nie wiem czy politycy brukselscy powinni kształtować te kwestie, a nie ludzie faktycznie rozumiejący rynek i na nim działający. Nie powinniście zbytnio tu polegać na politykach, a więcej głosu powinni mieć praktycy – powiedział obecny na wydarzeniu Janusz Cieszyński, były minister cyfryzacji.

    Meta Innovation Day w Warszawie stał się więc apelem o więcej pragmatyzmu, szybsze decyzje i mechanizmy wspierające eksperymentowanie – od cyfrowych omnibusów po sandboksy, aby Europa nie tylko regulowała, ale i aktywnie wspierała rozwój technologii na swojej ziemi.

    CZYTAJ TEŻ: Google pod lupą Komisji Europejskiej. Chodzi o AI
    CZYTAJ TEŻ: TOP 50 dostawców AI w Polsce – kto tworzy przyszłość biznesu

    W Europie brakuje jeszcze jednej ważnej rzeczy – poza dobrymi regulacjami. National Security Strategy spotkało się z wieloma emocjonalnymi reakcjami w Europie, ale pokazało też jak chłodno, brutalnie i jasno USA teraz bardziej niż kiedykolwiek interesują się cyfryzacją i mają na to – jakkolwiek tego nie oceniać – w miarę jasną wizję. AI Act ma na celu zbudowanie drogi do zostania światowym liderem w AI. W Europie na tej podstawie można wyciągnąć wnioski i skupić się na możliwościach skalowania, by regulacje pomagały w rozwoju AI, a nie go spowalniały, by startupy mogły skalować z zasięgiem europejskim, nie tylko polskim, by faktycznie miały tu jak największe możliwości rozwoju. Z drugiej strony, żeby to się stało i by powstał „jednolity rynek cyfrowy”, państwa członkowskie muszą zrezygnować z częściowej suwerenności na rzecz Brukseli, a nikt tego nie lubi.